7. Koncert Kolęd 07.01.2018 roku

Z przyjemnością informuję, że w Galerii Foto można znaleźć zapis fotograficzny przebiegu opisanego niżej Koncertu. Aby przekierować się do Galerii Foto, wystarczy wcisnąć TEN NAPIS. SERDECZNIE ZAPRASZAM.

   „Przekażmy sobie znak pokoju” – te słowa refrenu świątecznej ballady stały się przesłaniem kolejnej, siódmej, edycji Parafialnego Koncertu Kolęd i Pastorałek, który odbył się w naszym kościele parafialnym w niedzielę Chrztu Pańskiego (07.01.2018 roku), kończącą liturgiczny obchód Tajemnicy Wcielenia. Po raz 7. zebraliśmy się wokół „księgińskiej szopki”, aby wyśpiewać to wszystko, co wiąże się z praktyką kolędowania: ciepło, radość, empatię i… temperament.

   Tradycyjnie, wprowadzeniem w atmosferę koncertu stała się uroczysta Eucharystia, sprawowana przez proboszcza, ks. Janusza Barskiego. Już na początku zostaliśmy wystawieni na „ciężką próbę” – po nieśmiałej odpowiedzi na pytanie: „Jak się mamy?” nasz „szeryf” zaordynował nam „lekcję śpiewu” w postaci dialogowanego utworu „Hej Jezu, Królem Tyś” [pierwsze podejście zostało ocenione na 3-4, ale w ostatnim uzyskaliśmy maksymalne notowania – prawie jak „król” Kamil Stoch]. Po takim wprowadzeniu byliśmy gotowi na wszystkie niespodzianki…

   … wszystkie? No, chyba przesadziliśmy, bo w chwilę później zostaliśmy totalnie zaskoczeni „życzeniami” – „Czy wiecie z jakiej okazji?”… i niestety, nie pasowało tu ani wspomnienie o świętach, ani o uroczystości Trzech Króli. Norrrrrmalnie totalna konsternacja… Po chwili usłyszeliśmy, że życzenia są związane z obchodem uroczystości Chrztu Pańskiego, która jest okazją do wspomnienia własnego chrztu. Aaaaaaa… to o to chodziło…. To chyba jednak za trudne na godziny poranne (i to przy takiej chlapie na dworze).

   Ciąg dalszy mszy był już standardowy, przy czym mieliśmy niejakie problemy z nadążeniem… za niektórymi prezentacjami scholi (Czy te „maleństwa” nie są aby na dopingu?!?!) – ale zawsze można to było wyjaśnić, że robiliśmy za echo.

   Koncert miał charakter bardzo uroczysty – był bowiem swoistą inauguracją obchodów 30. rocznicy powstania naszej parafii (która przypada w tym roku). Może dlatego tegoroczna edycja była bardziej „rodzinna”, oparta o możliwości wokalno-instrumentalne naszych Parafian. Byli oczywiście także Goście, ale o tym za chwilę.

   Nasze kolędowanie odważnie (mimo niepełnego składu) rozpoczęła Schola „Dzieciaki z Bożej Paki” – bardzo dynamicznym utworem Magdy Anioł „W Betlejem”. Podziwialiśmy werwę naszych „dzieciaków”, ale… nie pozwoliliśmy im śpiewać „solo” – refreny należały do nas (mimo „prędkości światła” narzuconej przez „szeryfa”). W ten sposób wspomnieliśmy także koncert ubiegłoroczny (który był dla nas zaskoczeniem z racji ilości uczestników), a także przypomnieliśmy, że w kolędach tkwi dynamika i kreatywność (tak potrzebna także przy akceptacji znaczenia Narodzin Chrystusa dla człowieka XXI wieku). Podkreśliła to w komentarzu wstępnym, prowadząca cały koncert, pani Beata Kwiecińska (nasza parafialna inspicjentka).

   Po takim wstępie przyszedł czas na gości honorowych – Burmistrza miasta Lubań, p. Arkadiusza Słowińskiego, który dzisiaj stanął w naszej „księgińskiej szopce” wraz z Małżonką i córkami: Zuzią i Mają. Na tegoroczną prezentację została wybrana pastorałka „Cieszmy się i pod niebiosy” – bardzo energetyczna i… dosyć dobrze znana w naszej społeczności. Stąd też refrenom piosenki towarzyszył gromki akompaniament tzw. „publiczności” [tu wyjaśnienie, dlaczego użyłem cudzysłowia – podczas naszych „rozśpiewanych spotkań” bardzo szybko zaciera się podział na wykonawców i publikę – po prostu śpiewamy wszyscy… tym bardziej, że większość tekstów jest prezentowana na ekranie. Nie da się ukryć, że robi to czasem „wstrząsające wrażenie” na gościach z zewnątrz – tak było podczas tegorocznej pasterki, kiedy podczas homilii dwukrotnie zaśpiewali chyba wszyscy].

   Rozśpiewanie naszej parafii było możliwe dzięki wielu talentom, drzemiącym szczególnie w dzieciach i młodzieży. Taką osobą jest z pewnością Wiktoria Wójcik, która jako druga stanęła przez nami z świąteczną prezentacją. Drobna postać, ale głoś bardzo zdecydowany… no i ten flet… Wiktoria zaśpiewała nam dwie pastorałki: „Jakieś światło nad Betlejem” i „Kiedy pierwsza gwiazdka błyśnie”, zaś zdolności instrumentalne pokazała podczas instrumentalnej wersji kolędy „Gdy się Chrystus rodzi”. Towarzyszyła temu prawie idealna cisza – nie dlatego, że zapomnieliśmy słów, ale z racji faktu, że flet to taki „delikatny” instrument. Gromka owacja była całkowicie zasłużona.

   Po tym występie indywidualnym przyszedł czas na „rozśpiewany rodzinny duecik” – Sandrę i Nikolę Czarnomorskie. Działające aktywnie w scholi nasze dziewczyny przedstawiły pastorałkę „Świeć gwiazdeczko, świeć” – i to z podziałem na role. Było słyszalne zgranie i zdolności obu młodych wykonawczyń – po prostu było super. Dziewczyny… zasłużyłyście na brawa i… dzięki, że byłyście z nami na tym koncercie…

   Oczywiście, przy parafialnym kolędowaniu nie mogło zabraknąć naszych „Dzieciaków”. Jak już wspomniałem do dzisiejszego koncertu schola przystąpiła w osłabionym składzie, ale… nie odbiło się to w zauważalny sposób na jakości śpiewu. Trzeba przyznać, że grupa dobrze przygotowała repertuar – nie był łatwy; wymagał uwagi, kreatywności i dynamiki. Podziwialiśmy synchronizację wokalu i instrumentarium podczas pastorałki „Pomaluśku Józefie”; dynamikę głosów osób animujących śpiew „Największego Gazdy”; rytmikę i siłę wokalu podczas utworów „Cieszmy się i pod niebiosy” oraz „Gore gwiazda Jezusowi”. Każdy utwór wieńczyła owacja, ale… tu powinien pojawić się także tekst „Brawo my” – bo w refrenach stanowiliśmy dla scholi prawdziwą konkurencję.

   Po naszych „Dzieciakach” przyszedł czas na kolejny „rodzinny duet” – Dominikę i Nadię Szydło. Nie będę ukrywał, że wybrany przez nie utwór – „Mario, czy już wiesz?” – stał się wielkim wyzwaniem. Trudna linia melodyczna i duża rozpiętość tonacyjna spowodowały, że podjęcie się wykonania tego akurat utworu był aktem wielkiej odwagi. No, ale obie panie mają duże doświadczenie ze współpracy w ramach scholi, więc… „do ataku”!!!

   Dotychczas nasi wykonawcy mniej bądź bardziej potrzebowali wzmocnienia mikrofonowego. Jednak w tym momencie pojawił się wśród nas ktoś, kto tego w żaden sposób nie potrzebował. Chodzi oczywiście o Mateusza Wójcika, naszego parafialnego „hejnalistę”. Instrument, którym się posługuje – trąbka – ma taką skalę siły, że… po prostu usunęliśmy zbędne urządzenia nagłaśniające. Mateusz „oczarował” nas swoją prezentacją – do tego stopnia, że instrumentalne aranżacje kolęd „Przybieżeli do Betlejem”, „Gdy śliczna Panna” i „Pójdźmy wszyscy do stajenki” bardzo szybko stały się wykonaniem z silnym wokalem publiki. Brawo Mateuszu!!!

   Do tej pory występowało przed nami pokolenie „18” – jednak wśród uczestników znalazły się także formacje z grupy „18+”. Chór Parafialny „Maksymilianki” przygotował dla nas (oprócz wykonań podczas mszy św.) kolędy i pastorałki: „Jezus malusieńki”, „Witaj Zbawicielu”, „Betlejemska miłość” i „Cicha Noc”. Słuchając dwugłosowych prezentacji doszliśmy do wniosku, że nie dziwi nas ożywiona działalność tej grupy na płaszczyźnie społeczności miasta Lubań [mamy tylko jedną uwagę – drogie Panie! Na przyszłość również Wam trzeba będzie wyłączyć mikrofony… Macie taką dynamikę głosów, że żadne wzmocnienie nie jest Wam potrzebne].

   Ostatnim wykonawcą stał się radny miejski i parafialny, p. Ryszard Piekarski, który przygotował pastorałkę o znanym tytule „Lulajże Jezuniu”, która jednak okazała się totalną niespodzianką. Tego jeszcze nikt u nas nie śpiewał. Co prawda, pan Ryszard rozpoczął „nieco stremowany”, ale… im bliżej końca, tym szło coraz „odważniej”. Panie Ryszardzie! Dziękujemy za wykonanie i… te niesamowite emocje…

   Od 6. lat w naszym koncertowaniu ważną rolę zaczął pełnić WIELKI FINAŁ – moment wspólnego wyśpiewania słów, które wybraliśmy na przesłanie spotkania. Czasem ten fragment koncertu trwa krótko, ale  w tym roku postanowiliśmy przedstawić aż 3 utwory, tworzące atmosferę nostalgii i wspomnień: „Kolędę dla nieobecnych”, „Gdzie jest nasze Betlejem?” i (tytułowy) „Znak pokoju”. Zgodnie ze słowami pani Beaty: „chcemy dzisiaj wyśpiewać nasze wzruszenie i dobre emocje towarzyszące spotkaniom świątecznym i kolędowaniu. Nie zawsze jest to łatwe, ale zawsze jest czymś pięknym” było bardzo emocjonalnie; w głosach tak wykonawców (zgromadzonych wokół ołtarza), jak i wiernej nam publiczności słuchać było autentyczne wzruszenie (że nie wspomnę i kilku wagonach chusteczek do ocierania łez). Utwory te stały się także dowodem owocnej współpracy osób tworzących „rozśpiewany klimat” naszej wspólnoty – w prezentacji pojawiły się partie solowe, wykonane przez osoby o skrajnej rozpiętości wiekowej (od „Nadii-seniorki”, przez „scholkową mamuśkę” Martynę i „dobrego ducha” naszej scholi, panią Dominikę, aż po DJ „szeryfa”). Nie wiem, czy to słowo pasuje tu najlepiej, ale tak jakoś przyszło mi to do głowy – BYŁO CZADERSKO…

   Tę atmosferę (i zaangażowanie publiczności) podkreślił w końcowym słowie nasz proboszcz, dziękując także serdecznie wszystkim wykonawcom oraz – prowadzącej koncert – pani Beacie, która (podczas prezentacji „Maksymilianek” przeżyła „metamorfozę” ogłaszając w zakrystii „A co… ja też zaśpiewam… i to z mega uśmiechem”. Wykorzystał to nasz proboszcz, zapraszając „niespodziewanego gościa” (to jak na Wigilii, nie?) do szopki. Pani Beata podjęła zaproszenie „ochoczo”, motywowana wsparciem suflera z zakrystii – wyglądało to tak: pan Zbyszek zanucił po kolejarsku, pani Beata podjęła, a resztę roboty… wykonaliśmy my… Brawa dla pani Beaty i… „brawo my”. No, a kiedy ucichły ostatnie dźwięki i brawa, przyszedł czas na… pokoncertową balangę w świetlicy, gdzie na przygotowanym poczęstunku mogliśmy podzielić się wrażeniami ze wspólnego kolędowania.

7 Parafialny Koncert Kolęd i Pastorałek to nasz 38. koncert parafialny od chwili rozpoczęcia przeze mnie posługi w parafii na Księginkach. Jest to chyba niezły dorobek – możliwy do osiągnięcia wyłącznie dzięki zaangażowaniu i zrozumieniu całej wspólnoty parafialnej. Udało się zrobić wiele – widać to po atmosferze i zaangażowaniu podczas niedzielnych mszy św. z udziałem dzieci i młodzieży. Dowodem stają się także „rozśpiewane spotkania”, które swoim zasięgiem przekroczyły już granice parafii i stały się wydarzeniem o charakterze regionalnym. Za to, co udało się zrealizować (a jest tego wiele) serdecznie dziękuję wszystkim Parafianom.

ks. Janusz Barski

Dodaj komentarz: