OBJAWIENIE PAŃSKIE

3_krolowie3.gifObchodzona każdego roku 6 stycznia uroczystość Objawienia Pańskiego, zwana w polskiej tradycji świętem Trzech Króli, jest najstarszym – obok Wielkanocy – świętem kościelnym. Boże Narodzenie koncentruje się na uniżeniu Jezusa, a Objawienie Pańskie wskazuje na Boską wielkość nowonarodzonego Dziecięcia. Bóstwo Chrystusa uznali Mędrcy ze Wschodu, padając przed Nim na twarz, oddając Mu pokłon i ofiarując dary. To samo Bóstwo obwieścił głos Ojca z nieba w momencie chrztu Chrystusa w wodach Jordanu. Swe Bóstwo okazał wobec Apostołów sam Jezus, gdy dokonał pierwszego cudu przemiany wody w wino, aby „objawić swoją chwałę i by uwierzyli w Niego Jego uczniowie”. W mędrcach – „reprezentantach wyznawców sąsiednich religii pogańskich – Ewangelia widzi pierwociny narodów, które przyjmą Dobrą Nowinę zbawienia”.
Objawienie Pańskie było znane już od III w. Tego właśnie dnia obchodził Kościół grecki święto Bożego Narodzenia, ale w treści znacznie poszerzonej: jako uroczystość Epifanii, czyli zjawienia się Boga na ziemi w tajemnicy wcielenia. Na Zachodzie uroczystość Objawienia Pańskiego datuje się od końca IV w. (oddzielnie od Bożego Narodzenia).
Chociaż uroczystość Objawienia Pańskiego powszechnie jest u nas zwana świętem Trzech Króli, jednak Ewangelie nie nazywają Mędrców królami, ani też nie podają ich liczby. O trzech Mędrcach – w związku z symbolicznymi trzema darami, jakie złożyli Chrystusowi – zaczęto pisać w III w. Ich imiona – Kacper, Melchior, Baltazar – pojawiły się w średniowieczu.
Magowie który przybyli do Betlejem złożyli Jezusowi swoje dary. Kadzidło i mirra były wówczas na wagę złota. Należały bowiem do najkosztowniejszych darów. Była to żywica z rzadkich drzew o silnym i miłym zapachu. Palono ją dla przyjemności w pałacach możnych.
Od XV/XVI w. w kościołach poświęca się kadzidło i kredę. Kredą oznaczamy drzwi na znak, że w naszym mieszkaniu przyjęliśmy Wcielonego Syna Bożego. Piszemy na drzwiach litery K+M+B, które mają oznaczać imiona Mędrców (Kacper, Melchior, Baltazar) lub też mogą być pierwszymi literami łacińskiego zdania: (Niech) Chrystus mieszkanie błogosławi – po łacinie: Christus mansionem benedicat. Zwykle dodajemy jeszcze aktualny rok.
Objawienie Pańskie jest świętem nakazanym i tego dnia każda osoba wierząca ma obowiązek uczestnictwa we mszy świętej.

KIM BYLI 3 KRÓLOWIE?

Św. Mateusz pisze: „…oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: „”gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzi i przybyliśmy, by oddać mu pokłon”.
Warto zauważyć, że ani Pismo Święte, ani najstarsza tradycja nie widzą we wspomnianych tu przybyszach królów. Historycy dziś są zgodni, że owi mędrcy to znani w Babilonii, na dworach Persów i Medów magowie, którzy tam rozwijali aktywną i wielokierunkową działalność, mocno zaznaczając swój wpływ na życie polityczne, religijne i społeczne kraju. Ich zadaniem była interpretacja snów, sprawowanie kultu i wreszcie wyjaśnianie zjawisk przyrody. W tej ostatniej dziedzinie uznawano ich za niekwestionowane autorytety. Z ich też grona wywodzili się zawodowi astrologowie. Znali oni znaczenie zjawisk astronomicznych i w razie potrzeby nadawali im odpowiedni sens. Mędrcy, o których mówi św. Mateusz posiadają wszystkie cechy odpowiadające pojęciu „maga”. Przybyli oni ze Wschodu i od początku wiązali swoje przybycie z interpretacją zjawiska astronomicznego. Tyle wiemy na pewno. Otwartym natomiast pozostaje pytanie, co takiego widzieli magowie?
Można przyjąć, że nie chodziło tu o kometę. W symbolice Wschodu kometom przypisywano znaczenie zdecydowanie negatywne – zwiastowały one wydarzenia tragiczne, były zapowiedzią nieszczęść. Gwiazda zatem betlejemska nie mogła być kometą, choć niewątpliwie było to zjawisko rzadkie, lecz ważne, na tyle w każdym razie ważne, by zainteresować astrologów. Takim zjawiskiem występującym co 794 lata mogła być koniunkcja dwóch planet: Jowisza i Saturna – zjawisko obserwowane jako „złączenie się” na niebie tych dwóch ciał niebieskich. Wybitny astronom Jan Kepler obliczył, że w 7 roku p.n.e. miała miejsce potrójna koniunkcja Jowisza i Saturna, czyli kolejno następujące trzykrotne ich „złączenie” w gwiazdozbiorze Ryb. Wielce zatem prawdopodobne jest, że pierwsze ich „połączenie” było dla magów sygnałem, który pobudził ich do naukowej analizy tego zjawiska. A było co analizować: Jowisz w interpretacji Wschodu był gwiazdą królewską, Saturn – gwiazdą żydowską, zaś gwiazdozbiór Ryb był pojmowany jako znak czasów ostatecznych. Dla magów mogło to mieć sens następujący: w kraju żydowskim urodzi się król, będący władcą czasów ostatecznych.

Materiały pochodzą z: http://www.mbkp.info/

Kl. Jakub Przybylski C.Or.
Z Ewangelii według św. Mateusza wiemy, że Dziecię Jezus nawiedzili Magowie, których zwyczajowo zwiemy Mędrcami lub Trzema Królami. Być może byli astrologami albo uczniami Zaratustry czy też jakiejś innej ideologii, sprzecznej z chrześcijaństwem. Nie wiemy jednak zbyt dużo o szczegółach związanych z ich pobytem u Pana Jezusa. Ewangelia nie podaje ilu ich dokładnie było. Nie potrafimy też ściśle określić po jakim czasie od narodzenia Pana Jezusa nastąpiła ich wizyta. Ewangelia nie podaje, co działo się z Magami, gdy wrócili do swojej ojczyzny. Późniejsza tradycja, jako dopowiedzenie świadczące o żywym zainteresowaniu kwestią Mędrców, nie jest co do tych szczegółów jednoznaczna. Z pewnością jednak wszystko, co wiemy o Magach, pozwala odczytać zasadniczy sens ich wyprawy.
Ewangelista odsłania nam to wydarzenie zaświadczając, że owi mężowie, reprezentanci świata religii pogańskich, prowadzeni Gwiazdą ujrzaną na niebie, udali się ze Wschodu do Jerozolimy. Na drodze ich podróży stanął Herod, który, planując zgładzić Nowonarodzonego Mesjasza, Króla Izraela, swojego potencjalnego politycznego rywala, przynaglił ich nawet, by odnaleźli Go, oddali Mu pokłon i w drodze powrotnej donieśli, gdzie znajduje się Dziecię Jezus. Wtedy i on – jak zapewniał – mógłby złożyć Mu swoje uszanowanie. Trzej, już według tradycji, Magowie rzeczywiście oddali hołd Jezusowi i złożyli swe dary: złoto, kadzidło i mirrę, symbole najwyższego uznania. Ostrzeżeni jednak we śnie przez anioła, że Herod uknuł spisek i chce zabić Dziecię, inną drogą powrócili do swej krainy, prawdopodobnie do Persji. Nie wiemy jak spędzili resztę życia. Istnieją legendy, które czynią z Magów nawet biskupów i męczenników. Przekaz św. Mateusza, choć oszczędny w szczegółach i komentowany legendarnymi dopowiedzeniami, zawiera zasadniczy teologiczny sens: Magowie udali się do Jezusa jako przedstawiciele świata pogańskiego, aby uznać Jego Boską Potęgę. Niezależnie od tego ilu ich było, jakie imiona nosili, niezależnie od tego jak wytłumaczymy prowadzenie ich przez gwiazdę (konsekwencja zbliżenia się Jowisza i Saturna w 7 roku przed Chrystusem?; kometa Halleya?), niezależnie o jakie szczegóły byśmy się zatroszczyli, musimy przyjąć zasadniczą myśl Ewangelii, iż przybyli kierowani cudownym znakiem na niebie. Gwiazda ta istotnie musiała być cudowna, skoro porzucili pogański świat i wyruszyli za nią w nieznane i ku Nieznanemu.
Idąc za tą Gwiazdą Mędrcy przybyli do miejsca ubogiego. Czym bowiem mogła przyjąć ich Święta Rodzina? Oni nie mieli przecież nic! Byli w drodze. Tymczasem Magowie „upadli przed Nim na twarz i oddali Mu pokłon” (Mt 2,11). Tytuły im przypisywane świadczą o tym, że byli to, jakbyśmy ich dziś określili, „światowcy”, ludzie zamożni, wierni wierzeniom pogańskim. Wiedzieli więc doskonale przed kim należy paść na twarz. W owych czasach taki gest był wykonywany tylko przed władcami albo przed bóstwami w świątyniach. Musieli więc Jezusa uznać za kogoś ważnego w ich życiu: za króla. Ale jak tacy „światowcy” mogli ujrzeć Kogoś tak wielkiego, w tak nędznych okolicznościach? Czyż mogli spodziewać się czegoś dobrego z Galilei? Nie jest wykluczone, że otrzymali jakieś nadprzyrodzone oświecenie, w jakiejś mierze symbolizowane przez Znak na Wschodzie. Zastanawiające jest, że kierowali się Gwiazdą, która „szła przed nimi”. Dziś powiedzielibyśmy: Bóg, który stał się człowiekiem, w nadprzyrodzony sposób zaprosił na spotkanie także ich, pogan. W przybyciu Magów Ewangelia widzi pierwociny narodów, które przyjmą Dobrą Nowinę zbawienia. Kościół więc nazwał to wydarzenie Epifanią, czyli ukazaniem szerokiego zasięgu Misterium Wcielenia. Bóg bowiem przyszedł, aby odkupić nie tylko garstkę Izraelitów, lecz całą ludzkość. W świetle Objawienia Pańskiego zrozumiała staje się późniejsza działalność misyjna św. Pawła wśród pogan. Mędrcy, przybywając nie jako Izraelici ani żyjący proroctwami Starego Przymierza, zachęcają nas do głębszej refleksji nad Narodzeniem Jezusa jako Zbawiciela. Ewangeliczna zapowiedź rozszerzania się chrześcijaństwa dla Polski urzeczywistniła się przez chrzest w 966 roku. Ale prawie dziesięć wieków wcześniej Magowie reprezentowali nas przy żłóbku…
Objawienie Pańskie poucza nas, że wobec Narodzenia Pańskiego nie można przejść obojętnie. Jak widać, nawet poganie zmierzali ku Jezusowi Chrystusowi, ponieważ i w ich sercach kryje się pragnienie szczęścia. Jest nim zrozumienie świata, zrozumienie własnego losu i życie wieczne. Oddawszy hołd nowonarodzonemu Królowi Żydowskiemu uznali, że On może nadać sens ich istnieniu i wyprowadzić ku życiu, które oznacza znacznie więcej niż dotąd przypuszczali. Mesjańskie światło gwiazdy Dawida (por. Lb 24,17; Ap 22,16) kazało im szukać w Jerozolimie króla narodów i uznać tam Jego wyższość. Oznacza to tym samym, że poganie muszą przyjąć od Żydów obietnicę mesjańską, przekazaną przez Stary Testament, aby zostali włączeni do Narodu Wybranego. Uzyskują bowiem wtedy, jak powie św. Leon Wielki, godność izraelską (israeliticam dignitas) i mogą żyć Dobrą Nowiną. Postawa Magów odsłania nam, że oto dla wszystkich narodził się Jezus jako Mesjasz Izraela, Syn Boży i Zbawiciel, który przyszedł na świat z Maryi Dziewicy, córki Izraela – i to Ona najpełniej ukazuje Pana. Trzeba więc pójść do Niego…
Prowadzeni Światłem z Wysoka, pospieszyli z podarunkami potwierdzającymi ich królewskie postrzeganie Dziecięcia. Dzięki Magom Bóg wyjawił, że kiedyś zapuka również do mojego serca, bo jako Odkupiciel narodził się również dla mnie. Darczyńcy zapowiedzieli, że kiedyś i ja, poszukując swego Pana i chcąc oddać Mu pokłon, udam się do Jezusa leżącego w żłobku. Dlatego każdego roku wspominamy symbol Gwiazdy Betlejemskiej. Jego treść jest zawsze ta sama: Pójdź do Jezusa! Możemy dostrzec to Światło zapewne dlatego, że Bóg chce zobaczyć się z nami przy żłóbku. Nawet, gdy jesteśmy przeciwko sobie i przeciwko Niemu, i przestajemy już być ludźmi. Bóg również wtedy sprawia, że widzę w swym sercu Gwiazdę Betlejemską, prowadzącą do Jezusa Chrystusa, który po to się narodził, aby przez swoją Ofiarę odmienić nasze życie i zjednoczyć nas z Ojcem. Pisząc na drzwiach swojego domu inicjały imion Mędrców (K+M+B), mam świadczyć, że za wszelką cenę oddaję hołd Jezusowi i chcę, jak w tradycji o Mędrcach, aby Jezus żył we mnie na zawsze. Trzeba więc iść jak Mędrcy: drogą pokory, umartwienia, uniżenia. Trzeba pójść do Jezusa, dając złoto na znak oddania wszystkiego, mirę na znak umartwienia i kadzidło na znak żarliwej modlitwy. Trzeba pójść do Jezusa, aby z rąk Maryi przyjąć Go do swego serca i adorować, i powrócić już inną drogą…

http://www.filipini.poznan.pl

Dodaj komentarz: